Komunijne prezenty
Pierwsza komunia, wielu Polaków tradycja, niemniej jest to dla rodziców niemały zwykle wydatek. Koszt ubrań, fotografa, a na pewno okolicznościowego przyjęcia dla rodziny i chrzestnych i znajomych cioć, wujków wielu zdołały przyprawić o nie lada ból głowy. Tymczasem zaś dzieciaki najbardziej liczą na prezenty z tej okazji, które z biegiem czasu stają się coraz to droższe. Cała zabawa w tym, że już tradycyjny - okazjonalny łańcuszek, zegarek, względnie rower to już dla wielu dzieciaków zdecydowanie za mało. Dzieciaki bez ogródek dopominają się o laptopa, quada, lub też o przenośną konsolę do gier. To już jak widać dość kosztowna zabawa, co ciekawe wielu ludzi za najbardziej stosowne, okazjonalne – pierwszo komunijne prezenty uważa zgoła odmiennie niż dzieciaki. Wciąż na topie zdaniem wielu dorosłych jest rower, następnie jednak łańcuszek, w dalszej kolejności gotówka, zegarek, aparat fotograficzny. Na sam koniec wielu widziałoby dopiero komputer czy laptopa. A już na szarym koniuszku jest obdarowanie świeżo upieczonego „komunisty” Quadem, albo zestawem kina domowego. Jak widać co pokolenie to wizje i oczekiwania na temat prezentów się zmieniają, niemniej zmienne są jedynie możliwości finansowe. W tym bowiem cała zabawa że im nowocześniejsze prezenty, tym zarazem są droższe. A można połączyć przecież jedno z drugim, na przykład podarować komunikantowi zbudowany w 100 procentach z drewna Splinterbike, autorstwa Brytyjczyków z Norfolk. Rower ów nie posiada ani jednej części metalowej, gumowej, czy z plastiku. Za to w całości osie wykonane z egzotycznego drewna ekki, zaś koła zębate z brzozy, łożyska toczne z drzewa żelaznego. Najciekawsze że pedały wraz z kierownicą sklecono ze starej miotły. W ów wehikule koła zębate zastępują klasyczny łańcuch, łącząc pedały z kołem tylnym - przełożenie 4 - 1 pozwala na osiągi prędkości 51 kilometrów na godzinę. Czy to nie nowoczesna myśl techniczna w oparciu o tradycję? Niech się młodzi uczą.