Zabawa na argumenty
Natychmiastowego wręcz wprowadzenia, odgórnie zakazu sprzedaży napojów energetycznych dzieciakom poniżej szesnastego roku życia domagają się Polscy posłowie, przy wtórowaniu Resortu Ministerstwa Zdrowia. Każda zabawa małolatów bowiem zaczyna się i kończy na tych napojach, piją je dosłownie jak przysłowiową wodę, tymczasem prawdą jest iż zawierają ogromne stężenia substancji takich jak kofeina czy tauryna, przy czy substancje ów - w zawartych w napojach stężeniach są szkodliwe dla młodych organizmów. Niestety jednak, za sprawą mediów, reklam współczesnej kultury młodzi ludzie, coraz chętniej sięgają po tego rodzaju wspomagacze. To nie jest śmieszne, to nie jest wcale zabawa, tym bardziej również że w znacznej ilości rodzajów napoi energetycznych można natknąć się też na substancje, w rodzaju : guarana, yerba mate, również wyciągi z orzechów koli, bynajmniej zawartość owych substancji zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem nie jest, jak dotąd wcale. Niestety pomimo słuszności racji i argumentów decydentów polityczno- ustawodawczych - urzędnicy z Ministerstwa Zdrowia tłumaczą, że "jest to niełatwa zabawa". Tym bardziej że istnieje luka, właściwie pewien niechlubny precedens w samej Unii Europejskiej, a ściśle przypadek Francuski. We Francji bowiem producenci Red Bulla zaskarżyli podobną decyzję ministerstwa zdrowia Francuskiego do Komisji Europejskiej. Finałem tej sprawy była jednak wygrana producentów Red Bulla właśnie. Nie jest to jednak, zdaniem wielu ostateczny i ewidentny powód do złożenia broni, zabawa dopiero nabiera rumieńców. Rzecz w tym że należy dowieść wpierw prawdziwą wymowę i skutki negatywne spożywania przez dzieciaki ów napojów, a to jest jedynie możliwe za sprawą rzetelnych naukowych badań. Bynajmniej owe badania wymagają nakładów finansowych stosownych i czasu. Bez tego bowiem, równie dobrze urzędnicy z ministerstwa zdrowia mogliby się udać z łapką na muchy polować na słonie. Byłaby to raczej opłakana w skutki zabawa.